Mieszkanka gminy Stoczek Łukowski padła ofiarą oszustów podszywających się pod pracowników banku. Podczas niemal trzygodzinnej rozmowy przekazała pięć kodów BLIK i zatwierdziła transakcje. Była przekonana, że chroni swoje oszczędności. W rzeczywistości umożliwiła przestępcom wypłatę pieniędzy.
Telefon z informacją o rzekomym włamaniu
Jak wynika z informacji przekazanych przez policję, we wtorek do 22-latki z gminy Stoczek Łukowski zadzwonił mężczyzna podający się za pracownika jej banku. Twierdził, że hakerzy przejęli konto kobiety i wykonali z niego kilka przelewów.
Następnie przełączył rozmowę do rzekomego konsultanta. Ten miał pomóc w zabezpieczeniu rachunku i zapobiec dalszej utracie pieniędzy. W ten sposób przestępcy stworzyli pozory interwencji banku.
Niemal trzy godziny manipulacji
Rozmowa z fałszywym konsultantem trwała prawie trzy godziny. W tym czasie oszust, wykorzystując emocje młodej kobiety, nakłonił ją do wygenerowania i przekazania pięciu kodów BLIK.
22-latka zatwierdziła każdą z transakcji, sądząc, że w ten sposób blokuje nieuprawniony dostęp do swoich pieniędzy. Efekt był odwrotny — przestępcy wykorzystali kody do wypłaty gotówki z bankomatu. Kobieta straciła niemal 9 tysięcy złotych i zgłosiła sprawę policjantom.
Policja apeluje: przerwij rozmowę i zweryfikuj rozmówcę
Mundurowi ponownie przestrzegają przed osobami, które telefonicznie podszywają się pod pracowników instytucji finansowych. Informacje o włamaniu na konto, podejrzanych przelewach czy próbie zaciągnięcia pożyczki mogą służyć wywołaniu strachu i skłonieniu rozmówcy do działania pod presją.
Policja zaleca, aby w razie wątpliwości rozłączyć się i samodzielnie skontaktować ze swoim bankiem — telefonicznie lub osobiście. Szczególną czujność powinny wzbudzić również namowy do zaciągnięcia kredytu czy zapewnienia o udziale w „tajnej akcji”.
Źródło: informacja prasowa policji, asp. szt. Marcin Józwik.






































