Niedawno posadzone róże na ulicy Wereszczakówny w Łukowie znalazły nieoczekiwanie “nowego właściciela.” Zaledwie po miesiącu od ich zasadzenia ktoś postanowił przywłaszczyć sobie sadzonki, które miały być częścią miejskiego projektu zazieleniania przestrzeni publicznej.
Na profilu miasta Łuków na Facebooku pojawiło się pełne rozgoryczenia oświadczenie: “Ludzie, co z Wami?! Miłośnikowi cudzej własności życzymy szybkiego zwiędnięcia roślin albo przynajmniej notorycznego kłucia kolcami…” – czytamy. Choć komentarz utrzymany jest w lekkim tonie, przedstawiciele miasta wyrazili swoje głębokie niezadowolenie i rozczarowanie. Mieszkańcy także nie kryją oburzenia faktem kradzieży oraz dewastacji wspólnej przestrzeni, którą mieli się cieszyć wszyscy.
Więcej roślinności, więcej zieleni.
Przypomniano również, że sadzonki były częścią zwycięskiego projektu z #ŁukowskiBudżetObywatelski, który powstał z inicjatywy i głosów setek mieszkańców. Projekt zakładał rozwój zieleni miejskiej, by ulice Łukowa stały się bardziej estetyczne i przyjazne dla mieszkańców. Niestety, kradzież ta pokazuje, że nie wszyscy potrafią docenić i uszanować wspólne dobro.
Władze miasta podkreśliły, że mimo stosunkowo małej skali kradzieży, takie działania są szczególnie bolesne. “Trzeba być bezdusznym, by zniszczyć coś, co cieszy oko dziesiątkom osób,” czytamy w dalszej części oświadczenia. Przedstawiciele miasta apelują do mieszkańców, by dbali o wspólne mienie i nie pozwalali, by jednostkowa złośliwość niweczyła efekty pracy na rzecz społeczności.
Czytelnicy liczą na to, że sprawca poczuje choć odrobinę winny i że podobne incydenty nie będą się powtarzać.










































